czwartek, 11 sierpnia 2016

Słoiczek na guziki

Spodobały mi się słoiczki tusalowe u dziewczyn i postanowiłam odgapić pomysł i przyozdobić sobie w ten sposób słoik w którym przechowuję guziki. Teraz może stać na widoku i nie szpeci. Żeby kolorowe guziki nie odwracały uwagi od wyhaftowanej pokrywki, szkło okleiłam samoprzylepną folią do matowienia okien.
Dodatkowo, jak widać na załączonym obrazku pokrywka służy za poduszeczkę do igieł
i szpilek :)
 

piątek, 5 sierpnia 2016

Mam i ja!

Moje pierwsze biscornu. Nie jest może tak spektakularne jak niektóre biscornu, które można znaleźć na blogach, ale jestem z niego bardzo zadowolona. Kapitalnie mi się je robiło i już wiem, że będą kolejne, tylko poszukam bardziej efektownych wzorków.

Jedna strona:
 
Druga strona:

czwartek, 7 lipca 2016

Drugie podejście

Drugą moją próbą haftu na lnie były różyczki i mały monogram literka "M" a wszystko to na koniec zamknięte w podkładkę pod kubek. Drobny prezent dla przyjaciółki :)
Len na którym wyszywałam to zwykły materiał a nie len do haftowania w związku z czym krzyżyki były na prawdę mikrusie. Podkładka natomiast spłaszczyła kompletnie różyczki i zamiast kwiatków wyszły naleśniki ;) 
Najważniejsze jednak, że obdarowana była zadowolona.
A tu jeszcze w trakcie tworzenia "mięsiste" różyczki:
I literka "M" w zbliżeniu, wyhaftowana cieniowaną muliną DMC:
 

sobota, 2 lipca 2016

Pierwsze koty za płoty

Spróbowałam swoich sił w transferze i niestety nie jestem zachwycona. Chlebak najpierw wybieliłam za podpowiedzią blogowych koleżanek rozcieńczoną farbą akrylową a następnie za pomocą "transfer solution" firmy Pentart przeniosłam grafikę(a raczej usiłowałam przenieś) :/
Efekt marniutki. Chciałam już zmywać to moje dzieło rozpuszczalnikiem, ale dziecię powiedziało, że takie niedorobione właśnie jest ładne i jemu się podoba i ma tak zostać i już! No to zostało ...
 ... i z daleka
 Nie wiem kiedy ponownie odważę zabrać się za transfer, a miałam takie plany ;)

piątek, 24 czerwca 2016

Neverending remont ;)

Remont trwa, a właściwie ciągnie się jak gile z nosa :( a co za tym idzie, zero czasu na haftowanie. Pomyślałam więc, że w takich okolicznościach będę "łatać dziury" pokazując swoje stare rękoczyny z czasów kiedy jeszcze nie prowadziłam bloga.
I tak poniżej: Masaj - kolega Masajki z pierwszego postu.
  
i inne ujęcie:


Lenart
seria Culture Cross Stitch Collection - African man
Artist: Joadoor
... i w trakcie powstawania: 
... i z koleżanką:

 





niedziela, 15 maja 2016

"B" jak Beafactura ;)

Jeden z moich pierwszych haftów na lnie. Nieźle się namęczyłam z tymi maleńkimi krzyżykami. Pomimo użycia lupy do haftowania nie było łatwo i jakoś tak nie do końca byłam zadowolona. Literka wydawała mi się zbyt mało widoczna. Myślałam, że to wina maleńkich krzyżyków i konieczności użycia pojedynczej nitki. Ależ byłam zła na siebie kiedy okazało się, że pomyliłam muliny i ta która wyszywałam nie była po prostu wcale biała.
A oto moja nie do końca udana próba haftu na lnie:

 na mojej pięknej wybielonej szafie :)

I jeszcze jedno ujęcie:


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Zygzak McQueen

Aktualnie trwam w remoncie pt. "końca nie widać" i nie mam zbytnio czasu na moje hobby, a chciałoby się cosik opublikować od czasu do czasu. No to postanowiłam pochwalić się czymś, co zrobiłam już jakiś czas temu. Podusia dla mojego wnusia:


 Wzór na zygzaka dostałam od Bożenki z http://bozenaskowo.blogspot.com/ - przepraszam, ale jeszcze nie umiem podlinkowywać :(

Imię to aplikacje. Na kawałki materiałów nakleiłam dwustronny klej do tkanin, następnie wycięłam literki, przykleiłam żelazkiem i dodatkowo przyszyłam ściegiem, coś jakby "rzadki  Richelieu".

Tył podusi:

 A tu jeszcze Zygzak w fazie tworzenia ;)